Obudziłam się tradycyjnie w brudnej i śmierdzącej sypialni mojej i Harry'ego. Podniosłam się i kopnęłam drzwi do starej szafy które otworzyły się. Chwyciłam pierwszą lepszą bluzę z wieszaka i zapięłam się w niej. Wyszłam z pomieszczenia i skierowałam się do kuchni gdzie zapewne znajdował się mój lokowaty chłopak. Oczywiście nie myliłam się, siedział z nogami na stole pijąc piwo i korzystając z telefonu.
- Dzień dobry. - cicho szepnęłam i otworzyłam lodówkę.
- Zamknij tą lodówkę. - powiedział ochrypniętym głosem mój chłopak.
- Co? Nie mogę już nawet nic zjeść? - oburzyłam się.
- Choć tu. - rozkazał. Zdenerwowana trzasnęłam drzwiami do lodówki i do niego podeszłam. Ten złapał mnie w pasie i mocno przyciągnął do siebie. Wpił się gwałtownie w moje usta i pomimo tego, że definitywnie zamknęłam prze nim usta wsadził do środka swój język. Zaczął zawijać nim w mojej buzi. Z trudem wyrwałam się z żelaznego uścisku i pod wpływem odepchnięcia uderzyła głową o szafkę i opadłam na ziemię. Po mojej głowię rozszedł się tępy ból, który spowodował że same oczy mi się zamknęły. Usłyszałam tylko jak Harry podnosi się z krzesła i kuca nade mą.
- Nora! Nora słyszysz mnie? Nora błagam odezwij się. - czyżbym usłyszała w jego głosie...rozpacz?
- Yyy. - dałam radę wyjąkać. Nic więcej się nie odezwałam.
*Oczami Harry'ego*
Boże co ja zrobiłem. czy ja zawsze muszę być takim idiotą? Przez ok. 10 min prosiłem, błagałem aby się odezwała bez skutecznie. W końcu wziąłem ją na ręcę i zaniosłem do sypialni położyłem i łóżku i nakryłem kołdrą z której wydarł się okropny zapach. Jakby ktoś nie prał jej od lat. W sumie w rzeczywistości tak było. Wyszedłem z pokoju i zadzwoniłem po karetkę.
- Oddział ratunkowy słucham? - usłyszałem głos w komórce.
- Dzień dobry. Moja dziewczyna uderzyła głową w szafkę kuchenną i zemdlała. - wytłumaczyłem
- Adres?
- Regent Street 69
- Dobrze nasi ratownicy niedługo się pojawią.
- Dziękuje. - powiedziałem i opadłem na kanapę zamykając oczy.
*Oczami Laury*
Obudziłam się pod wpływem cichego mruczenia i sierści które wlatywała mi do nosa. Kiedy tworzyłam oczy ujrzałam tyłek mojego kota Larry'ego. Zepchnęłam go z poduszki i przeciągnęłam się.Wstałam i spojrzałam w lustro które stało obok ogromnej dębowej szafy. Moje zbyt chude nogi były na swój sposób krzywe ponieważ nie chciały się połączyć.
- Ehh - westchnęłam. Narzuciłam na siebie niebieski szlafrok i zeszłam na dół do kuchni. Usiadłam przy ladzie i zauważyłam karteczkę leżącą przede mną.
Będe późno w nocy idź do szkoły, na obiad coś sobie zamów. jutro mi wszystko opowiesz. Kocham cię Mama x
Czyli zaczynamy historię od nowa. mama omijała każdy mój pierwszy dzień w nowej szkole. No cóż przyzwyczaiłam się. Spojrzałam na zegarek była 7:00. Na szybko zjadłam jabłko i pobiegłam pod prysznic, pomalowałam się, uczesałam i nałożyłam to:
- Nessa ja się boję. Nikogo tam nie znam. - jęczałam do telefonu.
- Dzwonisz do mnie za każdym razem kiedy idziesz do nowej szkoły, a później podczas powrotu chwalisz się, że jest cudownie. Ogarnij jeszcze pewnie nie jeden raz się przeprowadzisz znając mamę. - tłumaczyła mi siostra. Gadałyśmy jeszcze chwilę kiedy w końcu stanęłam przed ogromnym budynkiem zwanym szkołą. Pożegnałam się z Vanessą i nieśmiało ruszyłam w stronę głównego wejścia.
W środku nikt specjalnie nie zwracał na mnie uwagi no może poza paroma dziewczynami które rzuciły krótkie uwagi o mojej idealnej figurze, ubiorze. Szłam przez korytarz tak jakby zwiedzając szkołę i jednocześnie poszukując pokoju nauczycielskiego. Weszłam na schody i nagle na kogoś wpadłam.
- Przepraszam. - powiedziałam podnosząc swoja torebkę z ziemii.
- Następnym razem uważaj gdzie chodzisz. - usłyszałam męski głos. Spojrzałam na górę i ujrzałam intensywne czekoladowe oczy wpatrujące się we mnie.
pójdę dalej szukać tego czego szukałam do tej pory. - Zrobiłam krok do przodu ale zostałam zatrzymana ręką zaciśniętą na moim przegubie.
- Czego szukasz? - zapytał.
- Zostaw mnie. - powiedziałam kuląc się pod siłą uścisku.
- Zapytałem o coś tak? - warknął.
- Ale nie jesteś moim szefem żebym ci musiała o tym mówić. - odparłam i splunęłam mu prosto w twarz. On zwolnił uścisk, a ja wyrwałam się i uciekłam. Z piwnicy weszłam na parter i odnalazłam wzrokiem tabliczkę z napisem "Pokój nauczycielski". Delikatnie zapukałam i poczekałam aż ktoś mi otworzy. Drzwi otworzyła mi dość starsza i wysoka pani. Jej wzrok i blado niebieskie oczy nie były najprzyjemniejszym widokiem wiec spuściłam głowię i poprosiłam o plan zajęć dla mnie.
- Z której jesteś klasy?- zapytała. Skąd ja to mogłam wiedzieć?
- Nie mam pojęcia. - Ona prychnęła dość głośno i poprosiła mnie o swoje dane.
- Laura Watson. - odparłam. Pani jak się okazało Robinson jakby bardziej rozpromieniała.
- Och, czyli gościmy w naszej szkole małą pannę Watson. Jak się czuje mama? - spytała.
- Yyyy, dobrze pojechała nagrywać nowy film. - odparłam.
- Mogłabyś ja pozdrowić i przynieść mi autograf? - zapytała podając mi plan lekcji.
- Jak wróci to się postaram.- powiedziałam i odeszłam. Pierwsza lekcja miała odbyć się w piwnicy - historia. Świetnie znowu muszę przechodzić przez te schody. Powoli ruszyłam w stronę poprzedniego miejsca nieprzyjemnego spotkania.
- Znowu się widzimy. - usłyszałam za sobą ten sam ciężki głos.
- Won. - skwitowałam cicho.
- Więcej nie dam na siebie pluć takim jak ty. - odparł i przycisnął mnie do ściany swoją klatka piersiową.
- Nudzi ci się? - zapytałam patrząc z obrzydzeniem w te czekoladowe oczy.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - szepnął i delikatnie przygryzł płatek mego ucha.
- Zostaw mnie! - krzyknęłam i odepchnęłam go. Chłopak wpadł na grupkę nie znanych mi kolejnych podobnych kolesiów. Wszyscy mieli koczyki i tatuaże.
- Co tam Malik? haha - zaczęli się śmiać. Wykorzystując sytuacje, że zaczęli go wyśmiewać i nie zwracali na mnie najmniejszej uwagi szybko przemknęłam się obok nich i dotarłam do sali nr 12 w której zaraz miała zacząć się lekcja. Pociągnęłam w dół klamkę i weszłam do sali.
------------------------------------------------
Pierwszy rozdział :)) Mam nadzieję, że się spodoba i będziecie go czytać i komentować :)
http://ask.fm/xxhehsxx - ASK.FM
:DDD

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz